Pobudka o 5:00, nie licząc drzemki 5 minutowej co jest już u mnie standardem od jakiegoś czasu. Ciepła herbata, prysznic i skusiłem się na kanapkę z nutellą, bo to było pod ręką. Nie miałem w sumie ochoty na jedzenie ale wiedziałem, że będę mógł coś zjeść dopiero za jakieś 3 godziny więc się skusiłem. Jest już 6:04 więc jak to zwykle Taranowski uświadamia sobie, że jest spóźniony i powinien już biec! Wsiada do auta prowadzonego przez prywatnego i najlepszego kierowcę pod słońcem i jedziemy! Toruniu strzeż się.
Około godziny ósmej wylądowaliśmy w Toronto, gdzie rozeszliśmy się każdy w swoją stronę. Bułka i mała woda w ręku jako śniadanie w luksusowej limuzynie zwanej tramwajem to nie najlepszy pomysł. Tramwaj zawiózł mnie do jaskini wysiłku zwanej dalej "Pure Fitness", w której zostawiam ostatnio cały stres. Od jakiegoś czasu mam ambicje prowadzić zdrowy tryb życia i postanowiłem chodzić na siłownię. Wchodzę, przebieram się, wskakuje na bieżnie i jak to zwykle bywa uświadamiam sobie, że zapomniałem przynieść na salę ręcznik więc wracam się po niego. Kilometr na bieżni zawsze pomaga mi się rozgrzać, to dobry początek treningu. Jest rano więc ludzi bardzo mało. Kilku pakerów, dwie sportsmenki po 30-tce a pomiędzy nimi JA! O kurwa! Co ja tu robię. Ale spoko, ćwiczę swoim rytmem tak jak mi kazał trener i konsekwentnie brnę do przodu. Brnę, brnę i brnę aż okazuje się, że już jest 11! Ponad 2 godziny zleciały jak z bicza trzasnął. Wylatuje z sali, prysznic, sauna, prysznic i biegiem na galerię. Najpierw płaszcz, który upatrzyłem w internecie okazuje się tragiczny ,więc mam ochotę zabić wszystkich otaczających mnie ludzi. Obchodzę całą galerię, wszystkie sklepy i nic, jak nie miałem nowego płaszcza tak nie mam nadal! Każdy następny sklep wkurza mnie coraz bardziej. O butach nie wspominając. Na szczęście uratowała mnie Asia! wchodzimy tu i tam i jest! Jest płaszcz, są buty i wracam do domu:)
Dosyć zakupów na 5161564651618 lat. Moja miłość do zakupów umarła śmiercią naturalną i pozostawiła jedynie zamiłowanie do okularów.
Płaszcz zakupiony w H&M tylko w kolorze brązowym. Nie ma w sieci zdjęcia produktu w tym kolorze.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz